|
19.07 Sobota - start: 12.00
W nocy padało. Rano wstawanie jakoś nie szło. W końcu wszystko spakowane i wyjazd. Po trzech kilometrach zaczęło padać, no to czekanie pod jakimś daszkiem, aż przestanie. Ale padało coraz mocniej. Gdzieś około 14.00 decyzja: powrót do Przemyśla. Na mokro. I to dobra decyzja bo padało dalej. Pod Namiotami było jeszcze parę osób więc było trochę raźniej.
Tych parę kilometrów tegodniowego przebiegu doliczam do następnego dnia.
poprzedni dzień początek dzień następny
|